Kali
–
Piękna i bestia
- Продолжительность:
- 04:24
- Формат:
- mp3
На этой странице Вы можете скачать песню Kali — Piękna i bestia в формате mp3 или слушать её онлайн совершенно бесплатно. Наслаждайтесь лучшими треками, альбомами и новинками в исполнении Kali без ограничений.
Текст песни "Kali — Piękna i bestia"
Ona z dobrego domu wychuchana przez rodzic?w
y?a w z?otej klatce nie wiedzia?a nic oyciu
Mia?a wiosen jeden siedem, audi TT 2.1,
Nokie X7,rednia ocen 5.1
Wszystko dla picu ca?a garderoba Gucci
Jakby mog?a to by jad?a poz?acane chrupki
Balsam do dupki osobny ni? do pipki
A siana ma jak kr?wki, bo jej stary to Kingpin
Dobra dosy? kpin, ona jest przekochana
Elokwentna, wychowana, s?odka jak Hannah Montana
Delikatna jak niemowle, czysta jak poranna rosa
Nie zna?a smaku w?dki, sexu ani papierosa
ni?a o ksi?ciu, co dzie? marzy?a z rana
Chcia?a poczu? jak to jest, bo nigdy nie zakochana
Ci?gle czeka?a, na swego ksi?cia czeka?a
A przewrotny los podes?a? jej nielada pana
[ref]
Ona jest pi?kna, on jest jak bestia
Niebo i piek?o, pi?kna i bestia
On jest jak bestia, ona jest pi?kna
Piek?o i niebo, bestia i pi?kna
On ju? od ma?olata wychowany przez ulic?
Czu? na w?asnej sk?rze brutalnie co znaczyycie
Mia? jesieni dwa dziewi, p automat - glock 9
Kul z artyku?u 9, pierwsza pajda w 99
Wygl?da? niedbale jakby z marnej pota?c?wki
Naniadanie byle co, popija? to bani? w?dki
W g?owie mu dupki i ci?gle nowe pipki
Adrenaliny dawki, zarobek gruby, szybki
Dobra, bez spinki mocny ch?op bez gadania
Bezpruderyjny, z?y, gorzki jak Tony Montana
Twardy jak kamie? i ostry jak cosa nostra
Wiedzia? jak smakuje krew i koka sp?ywaj?ca z nosa
Zapomnia? co to marzy?, wyplewi? z siebie uczucia
By? ciekawy jak to jest do?wiadczy? amora uk?ucia
I cho? nie szuka?adnej baby na sta?e
To ten przewrotny los podes?a? mu nielada dam?
[ref]
Pewnego razu samotnie wybi?a na zakupy
Bo podobno na przecenie s? z aligatora buty
Posz?a na skr?ty, no bo z autem ma k?opoty
Mo?e nie odpali?, bo zamiast benzyny wla?a ropy
Koty za p?oty, kroczy dama przez osiedle
Kr? ploty,e torodowisko jest kryminogenne
Ju? wry k?opoty, bo z?ama?a jej si? szpilka
Przecie? za par? z?otych taryf? by by?a chwilka
Podjed? na tle siedliska ju? w oddali widzi shopping
Gdy z za kub?a wyskakuj? ogry ograbi? chc? z floty
api? j? za papiloty zalatuje od nich br?zem
Jeden chyba umia? m?wi? wyduka?: "Dawaj pieni?dze!"
Ju? czu?a,e to koniec, czu?a,e traci przytomno
Gdy niespodziewanie z ratunkiem przyby? jaki? jegomo
To dal niej ju? za wiele, osuwa si? i mdleje
Z my?l?,e to Robbin Hood co zamieszkuje owe knieje
[ref]
Gdy si? wybudzi?a ju? wiedzia,e to on
Przenikliwe spojrzenie, charyzma, mocna d?o?
Gdy on poczu? wo? lawendy i pi?ma
Zapulsowa?a skro?, serce rado?nie gwizda
I stoj? tak zapatrzeni w siebie jak w obrazek
Ta delikatna kobieta i do?wiadczony facet
Poczuli faz? ku sobie w oka mgnieniu
Mo?e sobie obcy, mo?e razem w poprzednim wcieleniu
Ku zdziwieniu popatrz na ni? i na niego
Niebo spotka?o piek?o, piek?o spotka?o niebo
Nie pytaj dlaczego los p?ata takie figle
Na tym polega pi?kno mi?o?ci zawszeywej
Przeznaczenie jest ogniwem, a serce nie s?uga
Czasami dwie rne po?owy pasuj? jak ula?
Ich droga b?dzie d&